Wracając z Bułgarii zatrzymaliśmy się w Budapeszcie. Dostaliśmy dwie alternatywy: można było wybrac się na ciepłe baseny (propozycja niezwykle kusząca bacząc na długą i męczącą podróż autokarem), albo zwiedzac miasto. Do wykorzystania mieliśmy 8 godzin. Oczywiście wybrałyśmy zwiedzanie, bo byc w takim mieście i go nie zobaczyc to zakrawa o przestępstwo...
Na PIERWSZYM ZDJĘCIU miejsce, którego nigdy nie zapomnę, ponieważ do tej pory było najbardziej egzotyczną miejscówką, w której zakładałam soczewki:) Aha, warto nadmienic, ze na Placu Bohaterów znalazłyśmy się w okolicach 6 rano, stąd brak turystów w kadrze. Pomnik ten wybudowano pod koniec XIX wieku z okazji tysięcznej rocznicy państwowości Węgier. Na szczycie kolumny znajduje się Archanioł Gabriel, a w otaczających ją kolumnadach pomniki najznamienitszych przywódców tego kraju.
Ponieważ nie posiadałyśmy żadnego planu, przewodnika, ni innego niezbędnego turystom sprzętu byłyśmy zdane na nasz angielski, ew. francuski, który jednak na niewiele się zdał... Tak też w końcu trafiłyśmy na stację metra, a stąd już w łatwy sposób do centrum i do informacji turystycznej. Udzielono nam kilku rad, podarowano plan miasta, itp., mogłyśmy zdobywac Budapeszt.
a teraz już nie chronologicznie, ponieważ musiałabym spędzic sporo czasu nad planem miasta (tak, tak, nadal posiadam ten egzemplarz, który prowadził nas wtedy przez wszystkie ulice, uliczki, place i placyki:-)), żeby odtworzyc naszą trasę.
ZDJĘCIE2: Widok z pewnego monumentalnego mostu, prawdopodobnie jest to most Elżbiety, ale nie jestem pewna.
ZDJĘCIE3: Wielka Basteja i wieża Buzogany (ta wieżyczka po lewej). Całośc zostałą zrekonstruowana po II WŚ wg pierwowzoru średniowiecznego.
ZDJĘCIE4: Zamglony widok na budynek parlamentu i most łańcuchowy.
ZDJĘCIE5: Zamek budański.
ZDJĘCIE6: Panorama z zamku.
ZDJĘCIE7: Baszta Rybacka.
Niestety, jak zwykle miałam pecha - kiedy byłam w Budapeszcie trwał remont katedry przez co nie mam żadnego ładnego zdjęcia tego pięknego budynku. Najbardziej zapadł mi w pamięc jej kolorowy dach.
ZDJĘCIE8: Parlament.
ZDJĘCIE9: A to już grająca fontanna na wyspie. Wyspę chciałam koniecznie obejrzec, ponieważ wyczytałam w przewodniku o jakichś ciekawych ruinach, które miały się tam znajdować... Nie udało nam się ich znaleźc (widziałyśmy jedynie fragmenty fundamentów jakiegoś kościoła, z tego, co pamiętam, romańskiego).
Zobaczyc Budapeszt w jeden dzień to na pewno wyczyn. Widziałyśmy oczywiście więcej niż na zamieszczonych zdjęciach. Nie wiem w jaki sposób wróciłyśmy do autokaru, ale byłyśmy kompletnie wyczerpane - dzięki czemu była to niezapomniana wycieczka:)















Bogusław Gratuluję pasjii z jaką Pani podchodzi do rejestracji wspomnień, bo za kilkadziesiąt lat nabierze to dopiero wartości dokumentalnej. Pamięć jest ulotna, a opisy wspaniałe.
Pozdrawiam i życzę spełnienia planów.
Bogusław